PIERWSZA WIZYTA

Dziś mówi o swoim synu, że był jej ‘Przewodnikiem’. „Kiedy zawiodła konwencjonalna medycyna, zaczęłam poszukiwać innych sposobów – nauczyłam się dużo o ziołach, o pracy z energią. I tak droga do uzdrowienia Dimitra, była jednocześnie moją drogą do uzdrawiania innych. Dziś widać efekty: zdrowe dziecko, a ja – jestem uzdrowicielem.”

Kiedyś uzdrawiała przez masaż, nałożenie rąk. Było to męczące, bo – jak tłumaczy – „brała na siebie problemy innych”. Obecnie Milajewa leczy już tylko słowem. Otwiera ludzi na przyczyny choroby.. „Kiedy człowiek uświadomi sobie przyczynę, sam otwiera się na swoje samo-uzdrowienie,” wyjaśnia. „Ludzie przychodzą często by zobaczyć kim jestem, co takiego potrafię,” śmieje się, „a zapominają o tym, czego sami chcą dla siebie. Uczę więc ich nurkować – we własne ciało, we własną duszę.”

Na pierwszej wizycie jest tajemnicza. Robi wrażenie, jakby ignorowała pacjenta. „Celowo odwracam się plecami, bądź stoję bokiem. Piję herbatę. Patrzę w okno,” tłumaczy. „Staram się wtedy wyczuć energię, z którą pacjent przychodzi do mnie. Jestem osobą czującą. Ja czuję, nie widzę. I często od razu strzelam w sedno. Często się zdarza, że ten człowiek już zrobił co miał zrobić, ale jeszcze tego nie zaakceptował.”

Na początku pyta: „Czego chcesz? Co cię do mnie sprowadza?” Rzadko kiedy jednak pacjent, wie czego naprawdę chce, a jeszcze rzadziej zdaje sobie sprawę z tego, co mogłoby go blokować na drodze do celu, na drodze do zdrowia. „By wyrwać chwasty, trzeba znaleźć korzenie problemu. Stare schematy przekonań, które ciągną się czasami od pokoleń. Ciało o tym wszystkim pamięta i cierpi, by nam o tym przypomnieć, by zwrócić naszą uwagę na coś bardzo ważnego”. Uzdrowicielka twierdzi: „Słyszę, jak mówią do mnie komórki ciała tego człowieka. Mówię na głos, to co mówi do mnie jego dusza. Jest to wtedy podane jak na tacy. Pomagam w odprowadzeniu starych energii, tak by ten człowiek mógł kreować swoje życie tak jak chce…”

„W obecnych czasach duchowość mylona jest z inteligencją,” powiada. „Ego pilnuje. Czuwa. Podczas, gdy chodzi o to by otworzyć się na mistrzostwo serca – na ducha, który jest w ciele tu i teraz. ‘Pochodzę z takiej rodziny, miałem takich a nie innych rodziców, po to by odnaleźć siebie w sobie i zrealizować w swoim życiu’. Wszystko nas czegoś uczy – nawet te „złe rzeczy.” Od pokoleń powtarzamy błędy rodziców – po to, żeby ktoś wreszcie przestał je powtarzać.”