Referencje

  1. L.Z. pisze:

    Panią Olgę Milajewą poznałam prawie 20 lat temu.
    Pamiętam, że podczas spotkania padło pytanie, które mnie kompletnie zaskoczyło: „która babcia jeździła na wózku?”. Babcia nie żyła już od wielu lat, a poza tym nie jest to przecież taki częsty przypadek. Nie przypuszczałam nawet, że ta energia może być we mnie obecna. W ten sposób zaczęła się moja podróż do siebie przez oczyszczanie z blokad pochodzących z przeszłości i teraźniejszości.
    Przez pierwsze kilkanaście lat pojawiałam się rzadko – raz na kilka lat, gdy czułam się naprawdę źle i traktowałam nasze spotkania jako pomoc doraźną. Po prostu, po spotkaniu z Panią Olgą czułam taki przypływ pozytywnej energii, że wystarczało mi to na bardzo długi czas. Ta „nowa” energia była widoczna także dla moich bliskich. Pamiętam, że jakieś 10 lat temu miałam życiowy dołek i czułam się bardzo źle psychicznie. Powiedziałam wtedy nawet mojej mamie, która jest bardzo sceptycznie nastawiona do wszelkich niekonwencjonalnych działań, że znam osobę, która może mi pomóc i że muszę do niej pójść. Moja mama była cała na nie i postanowiła, że ze mną pojedzie. Gdy wyszłam ze spotkania z Panią Olgą zmiana we mnie była tak widoczna, że moja mama powiedziała tylko: „musisz tu przychodzić”. Ten stan „uskrzydlenia” i wewnętrznej radości jest po prostu zauważalny dla wszystkich. A najciekawsze jest, że teraz gdy to piszę bardzo wyraźnie znów to czuję.
    Przez ostatnie 4 lata nasze spotkania stały się częstsze – kilka razy do roku plus warsztaty. Być może nareszcie dojrzałam do gruntownych zmian. Kontakt z Panią Olgą w ostatnich latach bardzo wiele zmienił na korzyść w moim życiu. Osiągnęłam wewnętrzny spokój, pozbyłam się strachów, które towarzyszyły mi przez wiele lat, zmieniło się moje myślenie.
    Bardzo trudno mi pisać konkretnie o spotkaniach i warsztatach, bo one odbywają się gdzieś poza słowami, natomiast przepływ energii jest bardzo konkretny i odczuwalny w ciele. Czuję, gdy uwalniamy jakąś blokadę w ciele, w myśleniu, gdy coś się „przewala” i odpuszcza. I to cudowne wrażenie ulgi, wolności i radości. Bardzo często po spotkaniu czy warsztatach nie potrafię nawet powiedzieć o czym rozmawiałyśmy, bo choć słowa są ważne to cała praca odbywa się poza nimi.
    Warto po spotkaniu pobyć ze sobą, nie spotykać się zaraz z innymi ludźmi, pozwolić by ta nowa energia ułożyła się w nas. Czasem po spotkaniu po prostu śpię, czasem pozornie nie dzieje się nic, a potem nagle udaje się załatwić sprawy, z którymi zwlekałam, nie mogłam się za nie zabrać od lat.
    Pani Olga bardzo mi pomogła w osiągnięciu wewnętrznego spokoju i radości i jestem jej za to ogromnie wdzięczna.

  2. Robert T pisze:

    Dziękuję za cenny Warsztat .
    Dla mnie warsztaty u Olgi to naprawdę głęboka podróż w głąb siebie..
    Olga Milajewa ma wyjątkowy dar i wgląd do prowadzenia i inspirowaniu głębokich zmian w życiu.
    Przekonałem się o tym już bardzo wiele razy na sesjach indywidualnych oraz
    Warsztatach.
    Na ostatnich Warsztach przechodziłem przez wszystkie uczucia w sobie .
    Dotykałem i stawiałem czoła tym kawałkom mojego życia przed którymi uciekałem i były dla mnie trudne lub tymi których wogole nie widziałem a blokowały moja radość życia.
    Tylko po to żeby uzdrowić je i czuć się dobrze.
    Dzięki czemu pojawiła się głęboką wdzięczność za to co przeszedłem i kim jestem teraz.
    Te warsztaty zmieniają mnie i moje podejście w każdym kawałku życia .
    Od kilku lat kiedy znam Olgę moje życie zmieniło się bardzo , pojawiło się więcej miłości do siebie i innych .
    Wszystkie problemy które miałem się porozwiazywały i żyje mi się lekko.
    Mógł bym z robić listę rzeczy których dokonałem i które się zadziały po warsztatach i sesjach z Olga.
    Zmieniłem kraj zamieszkania , założyłem rodzinę, umiem cieszyć się życiem.
    Odkrywam nowe możliwości w sobie rozwijam je i wiele innych bardzo pozytywnych aspektów które nadal się dzieją..
    Dziękuję.
    Robert T

  3. Małgosia pisze:

    Pani Olga jest jak czytnik głosu mojego serca.
    Przeżycia jakie podczas spotkań z nią są niezapomniane.
    Jeżeli szukamy drogi do siebie to Pani Olga jest ratunkiem dla zagubionej duszy.

  4. Jaroslaw pisze:

    Chciałbym dodać komentarz, który „racjonalizuje” skuteczność wizyt u P. Olgi. Na użytek własny, ale i tez tych, którzy sceptycznie odnoszą się do sceptycznie do takich metod pomagania ludziom w rozwiązywaniu swoich problemow „duszy i ciała” . P. Olga „zajmuje się” diagnozowaniem i poprawianiem indywidualnej energii” . A „narzędziem” jest jest własne odczuwanie, taki swoisty miernik, który odkryła w sobie i świadomie używa go, aby pomoc ludziom. W rożnych coraz poważniejszych publikacjach coraz więcej jest dowodów na to, ze subtelne pole energetyczne człowieka nie jest tylko zmyśleniem. Ważna jest współpraca tzn. przychodząc na wizytę trzeba trochę poddać się „szamaństwu” P.Olgi. Wielokrotnie skorzystałem na własnie takim podejściu, choć początki nie były łatwe (moje myśli były „otorbione” szklana kopula i dostęp do mnie nie był łatwy). Jednak gdy uwierzyłem rezultaty dla duszy i ciała były bardzo dobre. Wiara jest istotna. Nawet w ściśle określonych eksperymentach fizycznych przy takiej samej metodologii badania rezultaty mogą być rożne zależne od tego czy np. badacz jest zwolennikiem teorii falowej , czy korpuskularnej teorii światła. Taka subtelna indywidualna dawka energii człowieka zmienia wynik badania. Trzeba uwierzyć i jednocześnie przekonać się, ze dawka energii, którą aplikuje P. Olga jest w stanie dużo zmienić w życiu

  5. Joanna W pisze:

    Trafiłam do Olgi, kiedy byłam w kompletnej rozsypce. Miałam nietypowe zaburzenia hormonalne – wyniki badań nie wskazywały na zaburzenia, ale ja nie dostawałam miesiączek. W związku z tym moja przypadłość przez kilkanaście lat „leczona była” środkami antykoncepcyjnymi. Gdy tylko odstawiałam tabletki nie dostawałam miesiączek, więc lekarze nie dawali też nadziei, że zajdę w ciążę. Ale nie dawali też nadziei, że mnie wyleczą, bo nie do końca wiedzieli jak i z czego. Niektórzy podpowiadali wręcz, że może te zaburzenia mają podłoże psychosomatyczne. Za każdym razem, kiedy odstawiałam tabletki, przeżywałam koszmar – silne tycie, bóle i zawroty głowy, złość i smutek. Dodatkowo mój kilkunastoletni związek przeżywał ogromny kryzys, ale nie potrafiłam się zdecydować, czego tak naprawdę chcę – nowego związku? Dziecka? Na pewno, kiedy pierwszy raz przyszłam do Olgi miałam mętlik w głowie – chciałam odstawić tabletki, bo chciałam się starać o dziecko, ale bałam się je odstawić, bo przecież znowu nie dostanę miesiączki. Zresztą, myślałam, po co odstawiać skoro mąż ze mną nie sypia – i tak nie zajdę. Olga nie dała mi gotowych rozwiązań, ale ze spotkania na spotkanie czułam, że wiem, co robić. Dawała mi niesamowitą energię, wychodziłam od niej „odblokowana”. Czułam, że łapię oddech, a jeszcze niedawno brakowało mi powietrza. Pierwszy krok – odstawiłam tabletki i… dostałam miesiączkę. To była ogromna radość (wiem, że trudno wyobrazić sobie to wszystkim kobietom, które dostają regularne miesiączki, że może to dać tyle szczęścia  ). Przychodziłam do Olgi co miesiąc, a miesiączki stały się regularne, jak w zegarku. Krok 2 – poczułam się tak silna, że postawiłam mężowi ultimatum – albo naprawiamy związek i staramy się o dziecko albo się rozchodzimy. Zaproponował terapię, po której jesteśmy sobie jeszcze bliżsi. Efekt kroku 1 i 2 – jestem w ciąży. Będę mamą. Nie mogę jeszcze w to uwierzyć, bo dwa lata temu wydawało się to niemożliwe. Ta siła do zmiany była we mnie. Olga ją wyzwoliła, pobudziła mnie do działania. Okazało się, że zaburzenia były gdzieś w mojej podświadomości; trzeba było odblokować jakieś przepływy w ciele i duszy, żeby wszystko zaczęło działać jak trzeba. Teraz, kiedy jestem w ciąży, przychodzę do Olgi od czasu do czasu – daje mi poczucie bezpieczeństwa, spokój. Wiem, co robić. Wiem, że będzie dobrze. Dziękuję Ci Olga, że dałaś mi tę siłę, która pozwoliła stworzyć nowe życie.

  6. Weronika O. pisze:

    Ola Milajewa zrobiła dla mnie więcej niż ktokolwiek. Przez dziewięć lat nie mogłam zajść w ciążę. Po przepracowaniu problemów jestem dziś szczęśliwą matką! Przez lata przeżywałam regularnie chwile zwątpienia i niepewności w obliczu kłopotów ze zdrowiem i bezradnością… Dotarłyśmy do ich żródeł i udało się je rozwiązać. Jestem teraz inną osobą. Dziękuję Ci Olgo za pomoc niesioną na codzień..

  7. Edyta pisze:

    Nazywam się Edyta. Przez kilka lat bezskutecznie leczyłam się na bezpłodność. Badania wykazały niedrożność jajowodów (kilkakrotne zabiegi IN VITRO nie dały rezultatów). Zaczęłam szukać pomocy innej niż konwencjonalna medycyna i trafiłam do Pani Olgi Milajewej. Podczas trzeciego spotkania doznałam niezwykłego odczucia. Czułam rozpychający ból podobny, jaki czułam podczas badania drożności jajowodów. Podobny, słabszy już ból, czułam w drodze do domu. Kolejny raz poczułam, słaby już ból, opowiadając mężowi o całym zdarzeniu. Kilka miesięcy później byłam już w ciąży. Jestem niezmiernie wdzięczna pani Oldze. Jest cudowną kobietą.

  8. Justyna pisze:

    Chciałam bardzo podziękować Pani Oldze za niezwykłą energię, którą w sobie ma, za ciepło i spokój, które z Niej wypływają, za niezwyłe zaangażowanie i pomoc drugiemu człowiekowi.
    Ja tego wszystkiego od Niej doświadczyłam i doświadczam nadal.
    Mam 37 lat i od wielu, wielu lat starałam się zajść w ciążę. Niestety nie udawało się.
    Któregoś dnia, przeglądjąc artukuły w internecie o medycynie naturalnej, trafiłam na stronę Pani Olgi i poczułam, że koniecznie muszę się z Nią skontaktować, co też zrobiłam. Byłam na paru spotkaniach, po których czułam niezwykle dobrą energię, spokój, bezpiczeństwo i nadzieję, że moje marzenia mogą się zrealizować.

    Zdecydowaliśmy się z mężem na in vitro /nie chciliśmy dłużej czekać ze względu na wiek/ ale wiedziałam, że chcę przejść przez ten proces z Panią Olgą. Byłam u Niej dwa dni przed transferem, co bardzo mnie uspokoiło. Pani Olga udzieliła mi wielu cennych wskazówek, które wykorzystałam. Poprosiła mni, żebym po oddaniu moich komórek jajowych czuła z nimi kontakt, żebym traktowała je jako część mnie, która niebawem do mnie wróci a ja przyjmę ją z radością. Zrobiłam tak, jak prosiła. Może trudno to sobie wyobrazić, ale zabieg ten stał się dla mnie duchowym przeżyciem. Potem poszłam jeszcze do Pani Olgi na dwa dni przed otrzymaniem wyniku zabiegu.Pani Olga powiedziała mi, że czuje życie…. Byłam niezwylke wzruszona. Po wyjściu z gabinetu szłam ulicą i płakałam ze szczęścia /co jest rzadkie u mnie/. Dwa dni później moja lekarka oznajmiła nam, że jestem w ciąży. Parę tygodni później usłyszałam cudowną wiadomość od mojej lekarki – jestem w ciąży bliźniaczej.

    Napisałam tę osobistą historię, ponieważ chciałam wyrazić niezwykłą wdziędzność Pani Oldze – do tej pory chyba nie potrafiłam do końca przekazać swoich uczuć, ale napisałam ją też , ponieważ być może moją historię będą mogły przeczytać inne kobiety w podobnej sytuacji. Ja dzięki temu doświadczeniu zrozumiałam, jak ważny jest kontakt ze swoim ciałem, ze swoją duchowością, jak ważne jest, żeby zwolnić, odstawić pracę na bok, choć wiem, że to nie łatwe i jak ważne jest jeszcze odnaleźć cudownych ludzi, takich jak Olga, którzy pomogą nam przejść tę drogę i zrealizować swoje pragnienia.
    Wszystkim bardzo polecam Panią Olgę i jeszcze raz dziękuję.

  9. Anna pisze:

    Pani Olga nie jest typową jasnowidzącą, która przepowiada przyszłość. Stosunkowo rzadko też o niej mówi. Dla mnie najważniejsze jest to, co ona widzi we mnie, a dotyczy to głównie tego, co było i jak się przekłada na stan dzisiejszy.

    Znamy się od kilkunastu lat i w tym czasie potrafiła „uwolnić” mnie od wielu problemów z przeszłości, które rzutowały na mój bieżący stan ducha, z którymi się borykałam, ale ani nie umiałam ich określić, ani się ich pozbyć. Powtarzała się np. w moim życiu taka sytuacja: przyjaciółka (bo to była sprawa dotycząca moich relacji z kobietami) – bliska mi osoba i w swoim czasie ważna – nagle, bez zrozumiałego dla mnie powodu zrywała znajomość, wycofywała się, znikała. Zawsze było to dla mnie bolesne, przeżywałam rozstanie, próbowałam sobie coś wyjaśniać, ale narastało we mnie wówczas poczucie winy. Że to ja zrobiłam coś nie tak, zawiodłam, nie sprostałam. Z drugiej strony miałam poczucie krzywdy, nawet zdrady. Ostatnie tego typu doświadczenie miało miejsce kilka lat temu i wtedy powiedziałam o nim Pani Oldze. Nie od razu odnalazła właściwy trop, po pewnym czasie powiedziała, że sprawa wiąże się z poważnym wypadkiem, któremu uległa jako trzynsatolatka. Mówiła dość niejasno, że pojawia się tam dziewczynka, ma kędzierzawe włosy. Blondynka. Myślałam, że mówi o mnie. Też miałam w owym czasie kędzierzawe włosy, ale kasztanowate, więc prostowałam, co przerywało „wizję”. Sprawa się na jakiś czas odsuwała, jakby zanikała, nie rozmawiałyśmy o niej, ja też o tym zapominałam. Powtórzyło się to co najmniej trzy razy. Aż przy kolejnym spotkaniu Pani Olga – w całkiem innym kontekście – wspomniała o moim wypadku i wtedy mnie olśniło. Przecież tam była też inna dziewczynka, blondynka o kręconych włosach, moja wtedy ukochana przyjaciółka, która po wypadku nigdy więcej się do mnie nie odezwała, nie wiedziałam (i nadal nie wiem) dlaczego. Zdradziła mnie, porzuciła, kiedy jej potrzebowałam. Teraz pamiętam, jakie to było wtedy dla mnie bolesne, aż w końcu chyba wyparłam ją ze swojej świadomości do tego stopnia, że Pani Olga musiała długo pracować, bym przypomniała sobie o jej istnieniu. Ale gdzieś w moim polu energetycznym ona wciąż trwała i najwyraźniej trwała też pamięć tamtej pierwszej w życiu zdrady, która obciążała późniejsze relacje.
    Najważniejsze jest dla mnie to, iż zostałam uwolniona od poczucia winy i od tego, że muszę zabiegać i bardzo się starać, by zasłużyć na przyjaźń innych.

    Nigdy z góry nie planuję spotkań z Panią Olgą. Zawsze jednak po pewnym czasie przychodzi taki moment, że czuję, iż muszę zadzwonić, żeby się umówić. Dzieje się to jakby samo z siebie – po prostu potrzeba, żeby coś w sobie uporządkować, ułożyć, nawet jeśli dokładnie nie wiem, co konkretnie. Pani Olga oczywiście pyta, naprowadza na tropy, ale ważne jest to, co sama widzi. Są to często rzeczy bardzo konkretne, np. mówi: zrób sobie usg jelit. Zrobiłam i okazało, że jest tam mały polip, który najlepiej od razu usunąć.

  10. Ania pisze:

    Spotkania z Olgą Milajewą otwierają bardzo na przepływ energii w ciele. Czuję, że szybciej krąży energia, cała jestem bardziej żywa i czująca. Zaczynam odczuwać głębiej schowane emocje i mam więcej siły psychicznej żeby móc się z nimi spotkać i im przyjrzeć. Czuję się bardziej prawdziwa, czuję się bardziej sobą i mam zgodę na bycie sobą. Jestem w „tu i teraz”, obecna i czująca. Odczuwam też ulgę i spokój, odprężenie. Spotkałam się z Olgą ale właściwie to spotkałam się z samą sobą na jakimś głębszym poziomie. Słyszę od Olgi kluczowe zdania nt. moich potrzeb. Przyglądam się potem w życiu codziennym tym sytuacjom kiedy uaktywnia się to co usłyszałam od Olgi. Jestem bardziej świadoma, uważna. Czuję większą integrację ciała, serca i umysłu.

  11. Ola K. pisze:

    Przypadki tzw. beznadziejne kieruję do Olgi Milajewej. Sama takim byłam. Dzięki Niej przeżyłam i Żyję. Żyję pełnią swojego jestestwa w nieskończonej wdzięczności Twojego nade mną Olgo Zwycięstwa. Dziękuję. Ola.

  12. Jolanta W. pisze:

    BŁOGOSŁAWIĘ CIEBIE KAŻDYM ATOMEM WSZECHŚWIATA. JOLANTA Z POZNANIA

  13. Maria S. pisze:

    Zwróciłam się do pani Oli ze swoim 4-letnim synkiem Michałem. Michał do tej pory nie mówił i nosił aparaty słuchowe. Po dwóch wizytach nabrał chęci do mówienia, po trzeciej wizycie nerwy słuchowe zostały w znacznej mierze odblokowane. Coraz wyraźniej mówi i słyszy lepiej bez aparatu. Serdecznie Bóg Zapłać!

  14. *** pisze:

    jako nie liczny facet 🙂 ale.. olga jest swietna. szamanka, prawdziwa. ja dziekuje ci za twoja wiedze i moc, za to ze zechcialas jej uzyc dla mego dobra. pozdrawia hun atylla 🙂

  15. Magda M. pisze:

    Dziękuje Olgo za drogę, którą mi naświetliłaś. Dzięki Tobie po raz pierwszy poczułam moje ciało, zrozumiałam moje serce i okiełznałam mój umysł. Największym darem od Ciebie była wiedza, którą powoli odkrywałam, wiedza o samej sobie. To ona pozwoliła mi i pozwala każdego dnia kochac siebie, życie i ludzi. Dziękuję sobie, że byłam gotowa aby to przyjąć. I jestem dumna, że wybrałam tak wspaniałego Przewodnika i Nauczyciela jakim jesteś Ty.

  16. Ewelina W. pisze:

    Poznalam Pania Olge w Warszawie, a dobrodziejstwa jej leczenia poznalam miedzy innymi bedac w Szanghaju. Bylam wtedy w trzecim miesiacu ciazy i tamtejsi lekarze po wnikliwych badaniach doradzali aborcje. Zrozpaczona zadzwonilam do Pani Olgi, ktora przez telefon powiedziala mi, ze wszystko bedzie dobrze i ze nie ma sie czym martwic. I rzeczywiscie tak bylo. Mam teraz zdrowego synka. Dziekuje Pani Olu.

  17. Izabela P. pisze:

    Cuda się zdarzają! Cuda w naszym przeistoczeniu. Nalerzy się zaakceptować i pokochać a osiągniemy to o czym marzymy.Jestem tego przykładem.Długo czekałam na ten dzień kiedy dowiem się że będę mamą.I stało się.Właśnie wtedy kiedy pogodziłam się z losem że nie jest mi pisane nosić pod sercem własne dziecko. Okazało się że jest we mnie mała istotka. Wierzę że to współpraca z Panią Olgą która wiele razy mi pomogła, dodała sił, wiary i nadziei.Cieszę się że znam Panią Olgę, dzięki której odnalazłam siebie. A dziś jestem mamą- mam upragnionego synka. To dla mnie CUD:))

  18. Michał P. pisze:

    Jestem sceptykiem – nie bardzo wierzę w takie rzeczy jak „uzdrawianie”, zwłaszcza, że jest mnóstwo szarlatanów. Jednak żona mnie zaciągnęła do Warszawy do Pani Milajewy. Cierpię od dziecka na migreny – po wizycie miałem przez 3 miesiące spokój z bólami głowy, powinienem jeszcze raz pojechać i chyba właśnie do tej decyzji dojrzałem. Ale już za te trzy miesiące spokoju bardzo Pani Milajewej dziękuję i z żony już nie kpię. Pozdrawiam Wszystkich.

  19. Marlena B. pisze:

    Muszę wyrazić swoją ogromną wdzięczność do p. Olgi! Już dwa razy mi pomogła. Przed sześciu laty, gdy mialam problemy z arytmią, uczuciem przytłoczenia i niepokojem – po jednej wizycie wszelkie objawy zniknęły, poznałam ich przyczynę i zostałam uwolniona. Na dodatek Pani Olga odblokowała mnie emocjonalnie – płakałam wtedy jak bóbr i ten płacz mnie totalnie oczyścił, wyprostowała mnie (garbiłam się przytłoczona problemami świata) i pomogła mi z bólem w kolanie. Gdy wyszłam, myślałam, że mogę latać – tak lekko się poczułam i tak wspaniale!!! Drugi raz byłam rok temu już z innymi problemami i wtedy również doznałam „cudu” i skierowałam się na właściwą drogę w moim życiu i jestem szczęśliwa. Teraz kieruję do niej swoją rodzinę i bliskich i wszyscy (!) są pod ogromnym wrażeniem i przepełnieni wdzięcznością oraz dziękują mi, że ich do Pani Olgi skierowałam.

  20. Justyna K. pisze:

    Szukalam pomocy w medycynie konwencjonalnej dla mojej córki, która urodziła się z wadą genetyczna- Zespół Turnera. Oprocz wady genetycznej okazało się dodatkowo ze ma tzw. refluks przełykowo-żołądkowy. Mała wymiotowała kilkanaście razy dziennie odkąd sie urodziła, lekarze orzekli ze tylko operacyjnie mozna będzie usunac ta wadę. I pewnego dnia zadzwoniłam do mojej szwagierki, ona dowiedziawszy sie o tym ze Emilke czeka operacja, dala mi kontakt do p.Olgi. Zadzwonilam od razu. Pani Olga pomogla mojej Emilce „przez telefon” I stal sie cud …. !. Refluks zniknal, Emilka zaczela normalnie jesc i stala sie weselsza. Fakt iz nie bylo juz refluksu potwierdzily badania w szpitalu. Lekarze byli bardzo zdziwieni. Dziekuje z calego serca pani Oldze za jej pomoc i czekam ze zniecierpliwieniem na osobiste z nia spotkanie. Justyna Koczy z Raciborza

  21. Kasia I. pisze:

    Dziekuje Ci za Twoja madrosc i wpsarcie, ktore od Ciebie dostalam. Teraz dzieja sie cuda:) Bardzo cenie Twoja sile i lagodnosc, pozdrawiam serdecznie i z miloscia!

  22. Iwona C. pisze:

    Tęsknię za energią której doświadczam bedąc na wizycie u Ciebie. Mam nadzieję ze materia pozwoli mi jej doświadczyć znowu. Cieszę się ze masz stronę internetową. Dzieekuję za wszystko. Iwona Cynowska

  23. Beata J. pisze:

    Są dwa momenty w życiu, bardzo ważne, pierwszy kiedy się rodzimy i drugi,kiedy się dowiadujemy, po co tu przyszlismy. Ola doswiadczyła obu i na szczeście nie zostawia tego dla siebie. Jak to dobrze, że w kontaktach z nią mogę poszukiwać odpowiedzi „po co? o dokąd?” Mogłabym napisać wiele o tym jak zmienia sie moje życie po spotkaniach z ta silną mądropścia kobietą – ale kto choć raz zetknął się z Olą – wie ,mniej słów. Poczujcie więc to w sercu co chciałam dopisać .Beata J.Wojcieszak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *