SZAMAŃSKIE WARSZTATY

Świecznik siedmioramienny na stole i obrazek „Jezu ufam Tobie”. Cisza, choć w pomieszczeniu ponad trzydzieści osób. Siedzą na materacach i kocach, które przynieśli z domu. Są przyjaciółmi oraz pacjentami Olgi. Zwyczajni. Pracują w firmach, szkołach, szpitalach; w agencjach reklamowych, w mediach. Na co dzień w stresie, lecz teraz rozluźnieni. Jest przestrzeń dla każdego by mógł być sobą. Atmosfera sacrum. Nikt tutaj w to nie wątpi. Trwają warsztaty z Olą…

Milajewa energicznie chodzi po środku, niemal tańczy, mocno stąpając po podłodze. Jest w niej dużo serca, radości, a nawet można by rzec dzikości. Rozmawia z poszczególnymi osobami. Patrzy, tak jakby widziała ich aurę. Mówi o tym, co sprawia, że nie mają przyjaznego kontaktu ze sobą. „Jak się czujecie?,” pyta zgromadzonych. „Czy jesteście w swoim ciele? Czy cieszycie się, że jesteście? To cud! Bądźcie wdzięczni! Przeciągnijcie swoje ciało, poczujcie każdą kosteczkę. Chwyćcie swoje stopy jak dzieciątko w łóżeczku. Przywitajcie się z nimi. ‘Moje ciało…’ – powiedzcie. ‘Tyle razy cię kąpałam, smarowałam kremami, malowałam… Tak o ciebie dbałam, a prawie zapomniałam, że jesteś!”
Siada przed młodą dziewczyną i mówi jej prosto w oczy: „Już nikt ci nie będzie nakazywał, co masz robić.” Ona siedząc po turecku; spontanicznie prostuje się i otwiera dłonie. „Jak się czujesz w ciele? Co czujesz w miednicy?,” pyta znachorka. „Właśnie tu mnie bolało, ale teraz tak poszło w górę po kręgosłupie,” odpowiada pacjentka. „Twoja matka miała cesarskie cięcie, kiedy cię rodziła…,” Olga oświadcza i pokazuje jej ćwiczenie fizyczne, które ma za zadanie uwolnić owo napięcie. Na jej polecenie, wykonuje je cała grupa.
„Jak masz na imię?,” pyta nagle osoby pod oknem. ”Iwona…,” odpowiada nieśmiało. „Iwona…? Naprawdę Iwona?!!,” patrzy na nią z uwagą. „Nie bój się zaczynać! Nie bój się zaczynać!” Odwraca się nagle do mężczyzny z tyłu: „Janusz, nie bój się zaczynać!!!” Widać poruszenie wśród odbiorców. Widać, że dla nich to coś znaczy.

Pochyla się nade mną… I w tej chwili czuję jakby stała za mną jakaś potężna, świetlista istota. To miłe, bo ostatnio w wypadku uszkodziłam kolano i czuję się osłabiona. „Potrzebujesz wsparcia?,” woła na głos szamanka. „Spójrz Ziemia cię wspiera pod twoimi stopami!” Przyjmuję to z wdzięcznością tu i teraz, całym ciałem. Czuję jak „słyszy” to również i moje kolano, choć logiczny umysł krzyczy, że to całkowicie nieprawdopobne. Złotą odpowiedź podszeptuje sam Mistrz Mickiewicz: „Miej serce i patrzaj w serce.”
Tekst: Ewa Ramparte